![]() |
|
Mariusz Danilewicz / Łukasz Jedynasty NO IDEA 1: Wiec wyborczy Sobotnie popołudnie. Siedzę przy komputerze, mam ochotę coś napisać, ale nic mi nie przychodzi do głowy. Może coś o gościu, który wymyśli ten głupi początek? Nie, przecież to nie będzie ani ciekawe, ani śmieszne! A może by tak coś o właścicielu tej cudownej, superszybkiej, rozbudowanej jak diabli Amigi 350+ ze zwężeniem pamięci do 63.45 bajta? Nie o właścicielu tego demona szybkości ten tekst też nie będzie traktował. No to o czym? No o czym? Kto zgadnie? Oto nasz nowy konkurs Audio-tele. A do wyboru macie następujące odpowiedzi: - Nowa superszybka nakładka dla szachistów do ćwiczenia refleksu o dźwięcznej nazwie Windoze98 - Jeszcze nowsza, jeszcze szybsza nakładka dla anemików pracujących w zoo przy żółwiach - WintowzNT - Stary dobry GEOS, który niestety już wyszedł z produkcji, gdy żaden szachista nie nadążał za tym, co działo się na ekranie. Prosimy dzwonić pod numer 0-700-234-43 w ciągu pięciu minut od przeczytania tego tekstu. Czas start!!! A naszą nagrodą jest, wzorując się na naszym kochanym radiu węgorzewskim, komplet kaset Disco-Polo Waszego ukochanego zespołu Milano (o yeach!!! Już pędzę po mój phone, koniecznie muszę zadzwonić. O kurwa, zajęte! Dobra, będę próbował aż do bólu... No i minęły dwie godziny, a tam cały czas zajęte. Jak ja mam się tam dodzwonić w ciągu pięciu minut?) No dobra to tyle tytułem wstępu. A teraz na poważnie, ten tekst będzie traktował oooooo... Czyżbym słyszał głos z tłumu? Tak! Tak! Ta pani w zielonym sweterku zgadła! Prosimy głośniej, żeby wszyscy usłyszeli. Pani w zielonym sweterku: To nie jest sweterek tylko bluza ty ośle! Konferansjer: O przepraszam panią, ale aż tak dobrego wzroku, żeby z odległości 100 metrów rozróżnić sweterek od sraczkowatej bluzy to ja jeszcze nie mam. Pani w zielonej bluzie: Pewnie dlatego baranie pomyliłeś mnie z kobitą!!! Konferansjer: O przepraszam dziewczynko. Nie wiedziałem, że jeszcze nie jesteś pełnoletnia. Ale że tak powiem już jesteś "wykształcona" i nawet z takiej odległości wyglądasz całkiem nieźle! Dziewczynka w zielonej bluzie: Ty głąbie! Ty nic nie rozumisz! Jo jezdem facetem (całkiem przypakowanym). Konferansjer: To po co Ci ten makijaż na twarzy i włosy przefarbowane na rudo? Czyżbyś był ciotą? Ciota w zielonej bluzie, z rudymi włosami i makijażem: To trud dnia codziennego! Wie pan ile mnie kosztuje dorwanie klientów w porcie, to ohyda... Konferansjer: No trudno, jeżeli należysz do homo-niepewnych, to będziesz musiał opuścić salę... No, no! Proszę zostawić tego staruszka! Ludzie nie przyszli tutaj w tych celach! Przyszli na wykład, a Ty tutaj takie rzeczy im proponujesz! Idź szukać klientów na ulicę, albo pod jak dyskotekę. My tutaj pedałów nie lubimy i ich działalności wspierać nie będziemy. Nie to żebyśmy byli nietolerancyjni, ale pedały niech stąd wypierdalają... Hej ludzie, gdzie idziecie? Co wszyscy jesteście pedałami?!?!? Ludzie: Nie! Po prostu idziemy pod dyskotekę, bo tam przynajmniej dupy dają! Konferansjer: No to idę z wami! Poczekajcie! Nie uciekajcie! Przecież ja tak szybko pod te schody to na tym wózku inwalidzkim nie wjadę! Ciota w zielonej bluzie, z rudymi włosami i makijażem: To sobie kup pan aluminiową nakładkę dla szachistów, he he... Konferansjer: Jaką nakładkę? O czym Ty pierdolisz? Ciota w zielonej bluzie, z rudymi włosami i makijażem: Co to znaczy "pierdolisz"? Konferansjer: To znaczy to, co robią z tobą Twoi klienci, lub to, że bajki rozmawiasz. Ciota w zielonej bluzie, z rudymi włosami i makijażem: To znaczy kupują mięso, tak? Konferansjer: Słyszałem o atrakcyjnym sprzedawaniu towaru, ale handel obnośny mięsem w takim stroju to już przesada. Przecież wyglądasz jak najzwyklejsza dziewczyna "lekkich obyczajów"! Ciota w zielonej bluzie, z rudymi włosami i makijażem: Ja ci dam cholero kredki! Konferansjer: Czy z tobą aby na pewno wsio w pariadkie? Coś mi dziwnie wyglądasz! O kurwa to rude na włosach jest czerwone, a makijaż to przecie siniaki! Niech ktoś zadzwoni po karetkę!!! Rzeźnik z portu po wypadku: Dzwonić po kredkę! A na chuj komu jakaś kredka! Konferansjer: Nie!!! Proszę nie rzygać na poszkodowanego, a poza tym tu wszędzie są nowe dywany! Chcecie haftować, to idźcie na dwór i niech kto zadzwoni po pogotowie (psychiatryczne też)! Rzeźnik z portu po wypadku: Słyszałem to co w nawiasie! No gdzie rzygasz łamago! Nie widzisz, że człowiek leży. Trochę bardziej na prawo! No teraz dobrze. Ej! Zostaw moje spodnie! No tak! Już buty i skarpetki mi zajebali! Co to za miejsce? Gdzie ja jestem? Co tu robią lekarze? Dlaczego ta koszula taka ciasna? Ej poluzuj ten węzeł bo mnie w plecy uwiera? Gdzie mnie ciągniecie? Zostawcie! Ja chcę do domu! Mamo ratuj... I właśnie w tej chwili się obudziłem. Spojrzałem w lewo - biało, spojrzałem w prawo - biało, sufit - biały. Tak, teraz poznaję. Przecież to moja izolatka. No tak a już myślałem, że mnie wypuścili. To był piękny sen. Ale zaraz dlaczego ja muszę siedzieć razem z nim. Hej!!! Wypuśćcie mnie! Ja jestem normalny! Nie mam z nim nic wspólnego. No może oprócz ciała... |
(c) 1999-2009 Agnieszka i Łukasz Jedynaści
|